Wszyscy wierzyli, że nie żyje, podczas gdy milioner potajemnie przeżył

Deszcz padał z cichą, uporczywą siłą na polną drogę, zamieniając ją w gęstą mieszaninę błota i gnijących liści. Mężczyzna chwiał się w podartym ubraniu, z twarzą pokrytą ziemią i pustym wzrokiem. Nikt, kto go wtedy widział, nie mógł sobie wyobrazić, że ten człowiek, ledwo trzymający się na nogach, był kiedyś jednym z najbardziej wpływowych milionerów w kraju.

Zaginął od miesięcy. Gazety donosiły o porwaniu, zdradzie korporacyjnej, a nawet o zaplanowanej ucieczce. Prawda była jednak o wiele prostsza i znacznie okrutniejsza. Przeżył wypadek, który pozbawił go pamięci i sił, porzucony na odludziu, daleko od miasta, które kiedyś go uwielbiało.