Na szklanym łóżku, w ramionach pielęgniarki, nie leżał chłopiec, o którym marzył.
— „Panie Tato, był mały bałagan…” — powiedziała cicho kobieta.
Hector poczuł, jak miękną mu kolana.
— „Jaki bałagan? Gdzie jest mój syn?”
Pielęgniarka westchnęła i podała mu kartkę papieru.
— „Pańskie dziecko urodziło się zdrowe, ale… to dziewczynka”.