Wyrzucił swoją ciężarną żonę, bo spodziewała się dziewczynki

Te słowa uderzyły go mocniej niż jakikolwiek wyrzut. Po raz pierwszy od dawna poczuł prawdziwy ból w piersi.

Kilka dni później niespodziewany telefon z wioski zaparł mu dech w piersiach. — „Panie Popo? Jestem lekarzem z przychodni w Sâncrăian… pańska żona urodziła dziewczynkę, ale mieliśmy pewne komplikacje. Lepiej niech pan przyjedzie…”

Bez namysłu wsiadł do samochodu. Droga wydawała się nie mieć końca. Kiedy dojechał na miejsce, Lucia leżała na skromnym łóżku z delikatnym uśmiechem, a obok niej spało niemowlę o kruczoczarnych włosach.

— „Patrz, Hectorze… to pańska córka” — powiedziała matka Lucii.

Mężczyzna zrobił krok naprzód, drżąc. Spojrzał na dziecko i po raz pierwszy poczuł ciepło, jakiego nigdy wcześniej nie zaznał.

Jej małe palce ścisnęły jego dłoń, jakby chciała mu powiedzieć, że mu wybacza.

Łzy spływały jej po policzkach, nie mogąc ich powstrzymać.
— „Przepraszam, Lucia… za wszystko. Za całą krzywdę, którą ci wyrządziłam…”