Wyrzucili ją z samolotu… Ale NIKT nie wiedział, że jest właścicielką…

Kapitan, arogancki mężczyzna po czterdziestce z idealnie zaczesanymi do tyłu włosami, stał przy schodkach i patrzył na nią chłodno. – Ludzie tacy jak pani nie mają tu miejsca – mruknął.
– Stworzyła pani zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu. Victoria chciała coś powiedzieć, wyjaśnić, że zaszło nieporozumienie, ale słowa uwięzły jej w gardle.
Jej torba została rzucona za nią. Jej zawartość rozsypała się na betonowym pasie startowym lotniska w Nicei. Schodki usunięto.
Drzwi samolotu zatrzasnęły się, a ona stała tam sama, pod palącym śródziemnomorskim słońcem, patrząc, jak jej własny samolot, jeden ze sztandarowych samolotów jej linii lotniczych, nabiera prędkości i wznosi się w niebo.
Aby zrozumieć, jak Victoria Holmes znalazła się w tej upokarzającej sytuacji, musimy cofnąć się trzy tygodnie do luksusowego biura na ostatnim piętrze szklanego wieżowca w Londynie, z którego roztaczał się zapierający dech w piersiach widok na Tamizę i kopułę katedry św. Pawła.
Victoria stała przy panoramicznym oknie, trzymając filiżankę kawy, wpatrując się w miasto budzące się do życia w pierwszych promieniach słońca.
Miała zaledwie 28 lat, ale od pięciu lat kierowała już Asure Wings Airlines, jedną z najszybciej rozwijających się linii lotniczych w Europie.