Żeby moja córka mogła mieć bajkowy ślub.
A ja? Dostałam link.
Telefon znowu zawibrował. Pozwoliłam mu dzwonić.
Następnego ranka miałam już nowego maila z banku. Spokojnie zadzwoniłam i poprosiłam o informację o przelewie zaplanowanym na następny tydzień – kolejne 25 000 lei do dostawcy we Francji.
„Czy można to anulować?” – zapytałam.
„Jasne, pani Șerban.”
To takie proste.
Zadzwoniłam do salonu w Bukareszcie, gdzie Natalia zamówiła swoją drugą sukienkę „na after party”. Umowa była na moje nazwisko.
„Zaliczka podlega zwrotowi, jeśli anulujemy z dziesięciodniowym wyprzedzeniem” – powiedziała mi recepcjonistka.