Pewnego wieczoru po kolacji powiedział:
— Kiedy cię tu przyprowadziłem, myślałem, że to ja cię ratuję. Ale to ty uratowałaś mnie.
Matilda uśmiechnęła się.
— Może Bóg postawił nas na tej samej drodze nie po to, byśmy kochali się z obowiązku, lecz byśmy się nawzajem uleczyli.
Lata mijały. Ich dom wypełnił się życiem. Adoptowali dwoje dzieci z sierocińca w sąsiednim powiecie. Matilda otworzyła małą szkołę szycia dla ubogich dziewcząt ze wsi.
A kiedy pewnego dnia ktoś zapytał ją, czy żałuje, że została „sprzedana”, odpowiedziała po prostu: