Opowieści przygodowe. Piraci. Odkrywcy kosmosu. Bohaterowie, którzy nigdy się nie poddają.
Jej oczy były zaczerwienione ze zmęczenia, głos czasami drżał, ale nigdy nie pominęła ani jednej strony.
W każdą sobotę rano, bez wyjątku, piekła naleśniki. Kroiła je w kształty, które, jej zdaniem, spodobałyby się małemu chłopcu. Dinozaury z zakrzywionymi ogonami. Rakiety, które wyglądały bardziej jak kleksy. Za każdym razem, gdy im się nie udało, śmiała się tak głośno, że musiała wycierać oczy rogiem fartucha.
Nigdy nie opuściła szkolnego przedstawienia. Nigdy konkursu ortograficznego. Nigdy zebrania rodziców z nauczycielami, nawet jeśli musiała iść na nie prosto po całym dniu sprzątania. Siedziała z tyłu, z rękami złożonymi na kolanach, starannie związanymi włosami, starając się nie zwracać na siebie uwagi.
Aby pomóc nam finansowo, podjęła pracę woźnej w mojej szkole.
Wtedy wszystko się zmieniło.
Na początku były to tylko szepty. Drobne uwagi, których udawałam, że nie słyszę.
„Przyszły chłopak od mopa”.
Chichoty za szafkami. Łokcie uderzające o żebra.