„Zamroziłam konto” – powiedziała stanowczo Alina, patrząc mężowi prosto w oczy

Kochała Denisa, a przynajmniej kiedyś tak jej się zdawało. Ale mężczyzna, którego kochała, zniknął gdzieś między brakiem odwagi a zależnością od matki. Za każdym razem, gdy próbowała się bronić, on milczał. Albo, co gorsza, będzie się śmiał.

Wsiadła do samochodu i odpaliła silnik. Bez planu, bez celu. Tylko ona i cisza. Jechała przez jasny Bukareszt, wśród spieszących się ludzi, czując się bardziej samotna niż kiedykolwiek. Na światłach przejechała starsza kobieta z ciężką torbą w ramionach. Przez chwilę Alina pomyślała o swojej matce, o jej radzie: „Nie mieszkaj z kimś, kto cię poniża, dziewczyno. Życie jest na to za krótkie”.

Łza spłynęła jej po policzku, ale nie z bólu, a z wyzwolenia. Zadzwoniła do swojej najlepszej przyjaciółki, Ioany.

— Możesz do mnie przyjść — powiedziała jej Ioana bez namysłu. — Nie musisz teraz nic mówić. Po prostu przyjdź.

Kilka godzin później Alina siedziała w kuchni Ioany z filiżanką herbaty przed sobą. Wydawało się, że od tego napiętego posiłku minęła cała wieczność.

— Postąpiłaś słusznie — powiedziała jej spokojnie Ioana. — Wiesz, co jest gorsze od mężczyzny, który cię zdradza? Mężczyzny, który zdradza cię z własną matką.

Alina uśmiechnęła się gorzko.