Kiedy weszłam do biura, uderzył mnie zapach starego drewna i papieru. Wszystko było nienaganne, jak na scenie teatralnej, gdzie każdy czekał na swoją rolę. Radu i jego rodzina zajęli już miejsca z przodu, a ja zostałam przy oknie.
„Zaczynamy” – powiedział notariusz, poprawiając okulary. „Pan Nicolae Călinescu zostawił szczegółowy testament, spisany własnoręcznie”.
Pani Margareta odchrząknęła, pewna, że będzie królową chwili.
„Oczywiście, kochanie, wiedziałam, że Nicolae zawsze był sprawiedliwym człowiekiem” – powiedziała z fałszywym uśmiechem.