Wyszła z biura, nie oglądając się za siebie.
Na ulicy zimny deszcz ocierał jej łzy i zmiękczał teczkę, którą mocno trzymała przy piersi.
Szła bez celu, wśród spieszących się ludzi, z rozdartym sercem i żołądkiem ściśniętym ze strachu.
Miała w sobie życie, w którym nie było poczucia winy.
Wróciła do domu i osunęła się na kanapę.
Przestała płakać. Nie miała już łez.
Podjęła decyzję tego wieczoru: nic nie powie Dănuțowi.
Jej dziecko miało dorastać bez cienia zdrady.
Bez fałszywych obietnic, bez mężczyzny, który sprawił, że czuła się mała i bezużyteczna.