„Przekażę twoją aplikację do działu kadr i nie będę brał udziału w podejmowaniu decyzji” – kontynuowałem. „Jeśli się zakwalifikujesz, ktoś inny cię zaprosi na rozmowę. Jeśli nie, to nie. Żadnych przywilejów”.
Jego nadzieja zachwiała się. „A Madison?”
„Madison nie jest tu mile widziana” – powiedziałem. „I nie będzie mile widziana w moim życiu, dopóki nie będzie potrafiła przeprosić bez wymówek”.
Gardło Ethana zadziałało. „Nie zrobi tego. Powie, że to twoja wina”.
„Wtedy będzie mogła żyć ze swoimi słowami” – odpowiedziałem.
Spojrzał w dół, pokonany. „Mama i tata są na ciebie źli”.
„Wiem” – powiedziałem.
„Czy jesteś na nich… zły?”