Sofia nie odpowiedziała.
W holu stoły były zastawione drogimi szklankami, a śmiech mieszał się z brzękiem sztućców.
Rozmawiał ze swoimi przełożonymi, a ona siedziała cicho, patrząc na świat, którego kiedyś pragnęła, a który teraz wydawał się jej obcy.
W pewnym momencie podszedł do niej organizator i uprzejmie zaprosił ją na scenę.
Mihai spojrzał na nią ze zdumieniem.
— To pomyłka — mruknął — na pewno cię to zdezorientuje.
Ale Sofia wstała.
Jej kroki były stanowcze.
Mikrofon uchwycił jej wyraźny głos:
— Dobry wieczór. Nie przyszłam mówić o sobie, ale o tych, którzy nauczyli mnie, co znaczy prawdziwa siła.
O dzieciach, które każdego dnia walczą o chwilę życia.