Zapadła długa cisza.
W końcu Jason zaprosił ich do środka. Usiedli na tylnym patio, pod starą wiśnią – taką samą jak ta w ogrodzie babci Emily niedaleko Klużu. Pili herbatę cynamonową i rozmawiali godzinami.
O tym, co było.
O tym, co mogło być.
A przede wszystkim o tym, co wciąż może być.
Bo czasami, pośród największych zdrad, wyłania się coś silniejszego niż zemsta: przebaczenie. I tego czerwcowego dnia, na patio w Arkansas, trzy życia, rozdzielone latami i milczeniem, zaczęły się powoli ponownie splatać.