— Nie jestem przedmiotem, który ktoś zyskuje lub traci. Ale to, co się między wami wydarzyło, pozostaje twoją przeszłością. Muszę wybrać dla mojej duszy.
Moja matka i Sorin spojrzeli na siebie. Wtedy coś zrozumiałam: prawdziwa miłość nigdy nie łamie, ona tylko przemienia.
Spojrzałam na Sorina przez kilka sekund i powiedziałam spokojnym głosem:
— Potrzebuję czasu. I potrzebuję, żebyście sobie wybaczyli.
Mama wyciągnęła rękę, Sorin ją chwycił, a ja patrzyłam, jak jej łzy zamieniają się w ciszę. Wtedy zrozumiałam, że czasami los nie łamie ludzi… ale daje im nową szansę.
A czasami największa miłość to nie ta, którą wybierasz… ale ta, której pozwalasz oddychać.
Jeśli chcesz, mogę napisać część drugą, z perspektywy jednej z postaci.