Adrián stał nieruchomo. Świat, w którym kontrolował wszystko za pomocą liczb, ludzi i procesów, nagle skurczył się do jednej ławki. Do kobiety, którą kiedyś kochał. Do dwóch małych paczuszek, z których dobiegało ciche, ledwo słyszalne westchnienie.
Margit pierwsza przerwała milczenie.
„To on?” zapytał cicho, jakby bał się, że odpowiedź umknie.