ANIOŁ Z ALEI, KTÓRY PRZYWRÓCIŁ MI ŻYCIE
Silas podał mi kopertę z adresem i kluczem. „Wyjedź dziś z miasta. Czekają tam ludzie, żeby cię chronić. Dzięki za wczorajszą kanapkę, Claro. To była ostatnia, jaką zjem od dawna”.
Wstał i po raz pierwszy szczerze się do mnie uśmiechnął. Poszedł w stronę głównej alei i zniknął w porannym tłumie, znów stając się duchem. Nigdy więcej go nie widziałam. Moje mieszkanie legło w gruzach, praca zniknęła, a ja musiałam zacząć wszystko od nowa w innym stanie, z nową tożsamością.
Czasami osoba, którą myślisz, że ratujesz, to ta, która już ma plan, jak cię uratować. Silas nie był bezdomny, bo był spłukany, ale dlatego, że miał zbyt wiele sekretów.
Nauczył mnie, że dobroć nigdy nie idzie na marne i że czasem kanapka z indykiem może kupić ci całe życie.