Lukacs wzruszył ramionami, jego bose stopy niezgrabnie drapały błyszczącą podłogę.
— Nikt, proszę pana. Słuchałem tylko. Kiedy tu grają. I… czasami zostawiają otwarte okno w kącie szkoły muzycznej. Staję pod nim. Obserwuję.
W pokoju rozległ się stłumiony szept. Ktoś kaszlnął. Patricia stała nieco dalej, blada, z zaciśniętymi wąskimi ustami.