Augustine spojrzał na chłopca, jakby zobaczył ducha.

Jak miała na imię twoja matka?

— Do Mary. Zmarła zeszłej zimy.

Zawołali. Umarł. Słowa odbiły się echem od marmurowych ścian.

Gdzie mieszkasz?

— W starych magazynach nad brzegiem Dunaju. Szyła. Czasem śpiewała w małych pubach. Ja sprzedawałem kwiaty.

Dreszcz przebiegł po plecach Ágostona. Mária. Znał jakąś Marię. Dwanaście lat temu – była młoda, cicha, o dużych, ciepłych oczach. Pracowała u nich jako niania, kiedy ich syn ledwo chodził. Tego roku w ich letnim domu w Pilis wybuchł pożar. Powiedzieli, że dziecko nie żyje. Ciała nie dało się rozpoznać, identyfikacja była formalna. Mária zniknęła po tragedii. Wtedy wszyscy myśleli, że uciekła z poczucia winy.

Augustine powoli usiadł na krawędzi sceny.