„Tato…” wyszeptała. „On nie warczał na ciebie. Warczał na ciebie”.
Mark drgnął.
„Gadacie bzdury! Nie możecie tego zrozumieć!”
„Widziałam wszystko” – odparła uparcie Lili. Jej głos drżał, ale nie ze strachu. „Ten mężczyzna tam był. Krzyczał. Upadłaś, a Tytan skoczył… stanął między tobą. Nie ugryzł. Po prostu cię podniósł”.