Bence pochylił się bliżej, ostrożnie rozchylając futro na boku Tytana

Minęły trzy miesiące.

Titan nie był już psem asystującym. Jego futro znów lśniło, blizna ładnie się zagoiła, a on sam chodził pewnie. Mieszkał w małym domku na obrzeżach miasta, gdzie Lili budziła go rano i zasypiała przy swoim łóżku nocą.

Mark został przeniesiony do innej klasy. Czasami nadal wstydził się spojrzeć mu w oczy, ale Tytan się nie złościł. Po prostu był przy nim.

A Ben?

Czasem, zamykając biuro późnym wieczorem, myślał o tym niekończącym się, deszczowym dniu. O małej dziewczynce w żółtym swetrze. I zdał sobie sprawę: nie wszyscy bohaterowie noszą mundury. Niektórzy po prostu wpadają w ostatniej chwili – i ratują życie.