— Pokaż mi te kalie. Kupuję dwa bukiety: jeden dla niego, jeden dla mnie.
Pasha wskazał na witrynę pełną białych, lśniących jak porcelana kalii. Yura zawahał się przez chwilę, ale nie powiedział nic. W jego głowie pojawiło się pytanie: przypadek czy znak?
Chłopiec wyszedł ze sklepu z bukietem przytulonym do siebie jak najcenniejszym skarbem. Patrząc na Yurę, powiedział:
— Wujku Yura, mogę dać ci mój numer? Oddam ci pieniądze, obiecuję.
— Wiedziałem, że tak powiesz — uśmiechnął się Yura — ale nie musisz mi nic oddawać. Dziś jest wyjątkowy dzień dla kobiety, na której mi zależy. Cieszę się, że mogłem zrobić coś dobrego. A wygląda na to, że mamy podobny gust: twoja mama i moja Ira kochały te kwiaty.
Pozostał w milczeniu, wspominając ukochaną.