Białe kalie i serce dziecka: Pasha wyrusza na cmentarz, by uczcić matkę, spotykając Yurę

— „Prawie ukradł”? — podniósł głos mężczyzna — potraktowałaś go jak drapieżcę! On potrzebuje pomocy, nie groźby. Zwariowałaś?

Zwrócił się do Pashy, skulonego w kącie, ocierającego łzy rękawem.

— Cześć, mam na imię Yura. Powiedz, dlaczego jesteś taki smutny? Chciałeś kwiaty, ale nie miałeś pieniędzy?

Pasha szlochał, wydmuchał nos i drżącym głosem odpowiedział:

— Chciałem białe kalie dla mamy… Tak je kochała… Ale zmarła trzy lata temu… Dziś są jej urodziny… Chciałem zanieść je na cmentarz…

Serce Yury się ścisnęło. Historia chłopca poruszyła go głęboko. Klęknął obok niego.

— Twoja mama może być z ciebie dumna. Nie każdy dorosły pamięta i robi takie rzeczy. Mając osiem lat, masz wielkie serce. Będziesz wyjątkową osobą.

Potem zwrócił się do ekspedientki: