Trzeci pochylił się i pocałował ją w dłoń.
Zinaida płakała cicho. Nie z powodu pieniędzy. Nie z powodu samochodu. Ale ponieważ mały gest, zrobiony z prawie pustego garnka, zwrócił się dziesięciokrotnie.
— Uczyniłeś mnie człowiekiem, powiedział jeden z nich. To wszystko.
Lamborghini powoli odjechały. Na ulicy panowała cisza.
Zinaida otarła łzy, znów włożyła naleśniki do ognia i wyszeptała:
— Boże, dziękuję Ci, że dobroć wciąż zna drogę powrotną.