Lupita wzięła głęboki oddech, czując chłód bijący od metalowej lodówki. Po raz pierwszy w życiu poczuła, że ktoś potrzebuje jej tak samo mocno, jak ona przetrwania. Jej małe dłonie zaczęły poruszać się instynktownie: szukała końców liny, próbowała je poluzować. Węzły były skomplikowane, ale ciekawość i desperacja mężczyzny popchnęły ją do próby.
„Zachowaj spokój” – powiedziała, choć nie była pewna, czy jej głos mógłby uspokoić kogoś, kto został tam porzucony na wiele godzin.
Daniel westchnął ciężko, lekko przechylając się na bok. Jego oczy błyszczały w ciemności, obserwując każdy jej ruch. Lupita przygryzła wargę, a koncentracja przyspieszyła bicie jej serca. Po kilku minutach, które zdawały się godzinami, lina ustąpiła pod jej zręcznymi palcami.