„A co, jeśli nigdy nie zadzwonię pod numer z tej karty?”
„W takim razie uszanuję to” – powiedział. „Nie będę się wpychał w twoje życie przez program ani książeczkę czekową. Poprosiłem Carmen o możliwość rozmowy z tobą, bo nie chciałem, żebyś uwierzył w coś nieprawdziwego na mój temat”.
Rachel powoli wypuściła oddech, którego wstrzymywania nie była świadoma.
„Przez dwa dni” – przyznała – „wciąż odtwarzałam sobie w pamięci każde nasze słowo. Nie wiedziałam, czy się broniłam, czy sabotowałam coś prawdziwego”.
„Nie winię cię” – odpowiedział James. „Zaufanie jest drogie, kiedy zostałeś porzucony”.
Piosenka dobiegła końca, ale żadne z nich nie wykonało od razu żadnego ruchu.
Na górze Sophia spała w cichym pokoju hotelowym pod opieką niani, którą załatwiła Carmen. Po raz pierwszy od przyjazdu do Chicago Rachel poczuła, że nie stoi sama w pokoju pełnym obcych ludzi.
Carmen podeszła do nich, uśmiechając się ostrożnie.
„Widzę, że się odnaleźliście” – powiedziała.
„Tak”, odpowiedziała Rachel.