Biedna kelnerka znalazła trojaczki milionera-wdowca zamknięte w kufrze i była oszołomiona

Brenda stała nieruchomo przez kilka sekund, trzymając mokry ręcznik w dłoni. Czuła suchość w ustach. To imię, Căsandra, wirowało w jej głowie niczym zatrute echo.

Widziała je razem kilka razy. Wysiadała z czarnego SUV-a, zawsze ubrana na biało, z drogą torebką i zimnym uśmiechem, jak kobieta, która nie brudzi się nawet w deszczu. Kiedyś Brenda przyniosła jej kawę, a Căsandra nawet na nią nie spojrzała, tylko machnęła ręką jak mucha.

Teraz te same dzieci, które pod okiem macochy udawały uśmiechy, drżały przed nią, mokre od potu i łez.