Biedna służąca i niezwykła próba bogacza Dziewczyna, zamiast ukraść złoto, przykryła śpiącego mężczyznę swoim własnym, cienkim płaszczem, by nie zmarzł.

Oddaliły?

Kapcie minęły go, nie w kierunku drzwi, nie w kierunku korytarza.

W kierunku kuchni.

brew Wiktora drgnęła.

Czekał.

Trzydzieści sekund. Minuta. Dwie.

Wiatr kontynuował swoje niespokojne krążenie na zewnątrz.

Usłyszał, jak w zlewie kuchennym leci woda.

Potem otwieranie szuflady. Szczęk sztućców.

Co do cholery—

Kroki wróciły.

Zachował miarowy oddech, chociaż jego serce zabiło mocniej z powodów, których nie rozumiał.

Stała teraz przy nim. Tak blisko, że mógł poczuć ciepło jej ciała.

Koc opadł na jego nogi.