Słowo utkwiło jej w duszy.
Pani.
Alina poczuła, jak miękną jej kolana. Nikt nigdy wcześniej jej tak nie nazywał. W wiosce nazywano ją „biedną Iona”. Albo „wdową z dziewięcioma gębami do wykarmienia”.
Dzieci zebrały się wokół niej, przestraszone i zafascynowane. Maria mocno ścisnęła jej dłoń.
— Mamo… czy to nasz dom?
Alina nie wiedziała, co odpowiedzieć.
Mężczyzna — jej mąż — spokojnie zrobił krok naprzód.
— Od teraz tak.