BLIK W TANIM PLASTIKUBLIK W TANIM PLASTIKU

Jednak menedżer przeszedł obok niej i zatrzymał się przy Maksymilianie.
– Panie Gilmore, — wyszeptał z czcią. — Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że mamy cię u nas. Proszę wybaczyć opóźnienie z wodą.

Menedżer dał znak pierwszemu kelnerowi, który położył na stole przed Maksymilianem czarny skórzany etui. Drugi kelner postawił na stole butelkę wina, której widok odbierał Karinie dech w piersiach — to było legendarne „Romanée-Conti” z 1990 roku, warte ponad sto tysięcy dolarów.

Maksymilian otworzył etui. W środku leżała złota, wysadzana diamentami karta z logo „The Black Card Global”. To nie była karta kredytowa. To był dostęp do klubu, w którym nie istnieją ceny.

Menedżer znowu się uklonił.
– Twoje zamówienie na zakup tej dzielnicy zostało potwierdzone, panie. Dokumenty potwierdzające prawo własności do wszystkich budynków w promieniu trzech kilometrów będą gotowe do jutra. W tym budynku. Teraz pracujemy dla pana.