Gęsty kurz wzbił się ze starej, nieutwardzonej wiejskiej drogi, gdy czarny, luksusowy SUV z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi zatrzymał się przed rozpadającą się bramą rodzinnego domu. Alma otworzyła drzwi samochodu, a jej drogi, skórzany but z obrzydzeniem wylądował w kałuży błota. Jej idealnie skrojony płaszcz i złota biżuteria, brzęcząca przy każdym ruchu, stanowiły jaskrawy kontrast z podniszczoną fasadą domu, w którym dorastała. Odkąd piętnaście lat temu wyjechała do Monachium i wyszła za mąż za bogatego biznesmena, Alma zapomniała o zapachu ojczyzny, a powrót do Bośni stanowił jedynie nieprzyjemny obowiązek biznesowy, który chciała jak najszybciej zakończyć. Nie przyjechała odwiedzić chorej matki; przyjechała, by zarobić na jedynej rzeczy, jaka jej pozostała po ojcu. W małym, dusznym pokoju, przesiąkniętym zapachem ciężkich lekarstw i wilgoci, na starym łóżku Seći leżała matka Halimy. Jej twarz, pomarszczona od ciężkiego życia i smutku, rozjaśniła się na chwilę, gdy usłyszała warkot silnika, mając nadzieję, że po tylu latach w końcu przytuli córkę. Senada, młodsza siostra Almy, stała obok jej łóżka. Dłonie Senady były szorstkie i zaczerwienione od prania cudzego prania i utrzymywania domu, a jej ubrania były znoszone i stare.
Bogata siostra z Niemiec chciała sprzedać dom swojej matki, więc przes