Bogata siostra z Niemiec chciała sprzedać dom swojej matki, więc przes

Podczas gdy Senada ze łzami w oczach błagała siostrę, żeby nie wrzucała matki do domu i nie zostawiała jej bez dachu nad głową, wzrok Almy padł przez małe okienko na starą, drewnianą szopę na końcu podwórka. Na jej drzwiach stała masywna, zardzewiała kłódka. Alma nagle się roześmiała, a w jej oczach błysnęła chora chciwość. „Posłuchaj mnie, Senada! Doskonale wiem, dlaczego nie chcesz stąd wyjść! Pamiętam, że mama zawsze trzymała klucz do tej szopy jak tył głowy! Dziadek musiał ukryć te oszczędności z Austrii i złote monety, o których myślisz, że nie wiem! Chcesz to wszystko zatrzymać dla siebie, co, włóczędzy?!”.

„Nie, Almo, proszę, nie idź tam!” krzyknęła Senada, rzucając się przed siostrę, próbując zablokować jej drogę. „Matka surowo nam zabroniła tam iść, są tam tylko jakieś stare babcine rzeczy i pamiątki, nie ma tam złota! Zostaw nas w spokoju!”. Ale prośba Senady tylko jeszcze bardziej rozwścieczyła Almę. Odepchnęła szorstko chudą siostrę, która upadła na drewnianą podłogę, i wściekle wybiegła na podwórze, podczas gdy na zewnątrz zaczął padać zimny, jesienny deszcz.

Oślepiona chciwością i nienawiścią do własnej krwi, Alma chwyciła ciężką, żelazną buławę opartą o ścianę letniej kuchni. Deszcz zniszczył jej kosztowną fryzurę i poplamił płaszcz, ale już jej to nie obchodziło – w myślach widziała tylko ukryte bogactwo. Podeszła do starej szopy i, ignorując upiorne krzyki matki dochodzące z domu, zaczęła walić z całej siły w zardzewiałą kłódkę. Po trzecim uderzeniu ciężka kłódka pękła i wpadła w błoto. Z triumfalnym, złowieszczym uśmiechem Alma rzuciła buławę i nagle otworzyła skrzypiące drzwi, spodziewając się zobaczyć ukryte pieniądze. Ale kiedy jej oczy przyzwyczaiły się do półmroku szopy, to, co zobaczyła, sprawiło, że w jednej chwili zamarła i przestała oddychać.