Wziął głęboki oddech i położył dwa palce na jej szyi, tak jak widział w telewizji. Nic nie poczuł. Ogarnęła go panika.
„O mój Boże…” wymamrotał, cofając się ze strachu.
Wtedy zauważył kopertę na stoliku nocnym. Białą, prostą, z wypisanym na niej swoim imieniem. Gabi.
Drżącymi rękami ją rozłożył. W środku znajdowała się złożona kartka.
„Jeśli to czytasz, to znaczy, że dotarłeś do domu w samą porę”.
Przełknął ślinę i czytał dalej.
„Wiem wszystko. O Lili. O twoich nocach. O kłamstwach. Nie widziałeś mnie od dawna, ale ja zawsze widywałem ciebie”.
Czuł, jak ziemia usuwa mu się spod stóp.