Chłopiec był podtrzymywany przy życiu jedynie przez maszyny, a lekarze

Każdego dnia Rico czekał przed szpitalem. Jego rodzice wchodzili i wychodzili, ale on trzymał się blisko wejścia, siedząc cierpliwie i wydając ciche jęki, jakby błagał o pozwolenie.

Zwierzęta nie miały wstępu na oddział intensywnej terapii. Jednak pewnego dnia pielęgniarka zauważyła psa, z głową opartą na zimnej podłodze i oczami na wpół przymkniętymi ze zmęczenia. Wyszeptała do lekarza niemal cicho:

„On też cierpi. Niech chociaż się pożegnają”.