Kiedy Rico w końcu wpuszczono, matka podskoczyła – nie spodziewała się zgody lekarzy. Pies powoli podszedł do łóżka, stanął na tylnych łapach, delikatnie położył przednie łapy na krawędzi i pochylił się w stronę chłopca. Nie szczekał. Nie skomlał. Po prostu na niego patrzył.
Potem Rico delikatnie polizał malucha po główce, jakby chciał przekazać mu swoje ciepło. Lekko przycisnął łapki do piersi dziecka, jakby chciał mu powiedzieć, jak bardzo za nim tęskni… jakby się żegnał.