Chociaż rodzina pana młodego wiedziała, że ​​jestem bezpłodna, i tak poprosiła mnie o rękę.

 

Pod kocem znajdowało się małe drewniane pudełko przewiązane czerwoną wstążką. Spojrzałam na niego zdziwiona, a Călin lekko się uśmiechnął.

— Otwórz je — powiedział mi łagodnym głosem.

Wyciągnęłam drżące ręce i rozwiązałam węzeł. W środku znajdowała się maleńka para białych, ręcznie robionych bucików i krótka notatka z napisem: „Rodzina nie rodzi się tylko z krwi. Buduje się z miłości”.