Łzy napłynęły mi do oczu. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, ale w jego spojrzeniu nie było śladu litości, tylko ciepło.
— Chcę adoptować, Ana — powiedział. Rozmawiałam już z mamą. Wiem, że nie możemy mieć własnych dzieci, ale jest tak wiele maluchów, które potrzebują miłości. Chcę być ich ojcem, a ty… jesteś najlepszą kobietą, jaka mogłaby być ich matką.
Wybuchnęłam płaczem, ale nie z bólu, a ze szczęścia, jakiego nigdy wcześniej nie zaznałam. W jednej chwili wszystkie moje rany stopniały. Wtuliłam się w jego ramiona i poczułam, że po raz pierwszy los przestał być moim wrogiem.