Ciąg dalszy historii

Pewnego wieczoru, gdy Leon już spał, Joanna siedziała przy oknie i patrzyła, jak na podwórzu zapalają się latarnie. — Wiesz — powiedział Tomasz, stając za nią — dopiero teraz zrozumiałem, co znaczy być mężem. Nie synem. Nie pośrednikiem. Mężem. Nie odwróciła się.

— To nie tytuł, Tomasz. To wybór. Codzienny. — Wiem — odpowiedział cicho. Wyciągnęła rękę, a on ją ujął. Za oknem padał drobny deszcz. Ten sam, który kiedyś odliczał ostatnie minuty starego życia. Teraz po prostu padał.