Ciężarówka przeszła przez ręce 20 inżynierów bez powodzenia

Marek poczuł się mały. Upokorzony. Ale po raz pierwszy od dawna poczuł też coś innego — szacunek.

Podszedł do niej i wyciągnął rękę.

— Panno Malinowska… przyznaję, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Chciałaby pani pracować dla mnie?

Katarzyna uśmiechnęła się lekko. Rozejrzała się po warsztacie odziedziczonym po dziadku.

— Nie, panie Domański. Nie pracuję dla kogoś. Pracuję z ludźmi.

Mężczyzna zamilkł, nie znajdując odpowiedzi.