Ale koperta nie była jedyną. Na dnie pudełka, w małym płóciennym woreczku, znajdowały się dziesiątki, a może setki kolorowych liścików. Wszystkie napisane przez byłych uczniów: „Kochamy Cię, Ciociu Ana”, „Tęsknimy za Tobą”, „Ocierałaś mi łzy, gdy nikt inny tego nie robił”.
W wieczornej ciszy kobieta przeczytała je wszystkie, jeden po drugim. W końcu spojrzała na ikonę na ścianie i powiedziała cicho: „Panie, nie miałam ani majątku, ani tytułu, ale skoro dzieci mnie kochały, to znaczy, że dobrze żyłam”.
Następnego dnia dyrektor szkoły otrzymał oficjalny list: szkoła miała otrzymać nazwę „Ana Munteanu” – w podziękowaniu dla kobiety, która sprzątała podłogi, ale i oświecała dusze.
Bo czasami najprostsi ludzie zostawiają po sobie najgłębsze ślady.