Zimny wiatr końca roku wiał silnie od wyżyn, przedostając się przez szpary starego drewnianego okna i przynosząc suche zimno, tak charakterystyczne dla zimy w górach Oaxaca .
W małym domu z dachem krytym blachą, w miasteczku niedaleko San Juan Mixtepec , Don José Ramírez siedział przy piecu opalanym drewnem i pocierał szorstkie dłonie, obserwując paczkę, którą niedawno dostarczył dostawca.
Adres był napisany w jednym z narożników paczki: Monterrey, Nuevo León .
Był to prezent od jego córki — Marii .
Trzy lata wcześniej wyszła za mąż i przeprowadziła się z mężem na północ, aby pracować jako robotnik w fabryce w dzielnicy przemysłowej. Od ślubu nie wróciła ani razu na Boże Narodzenie. Don José nigdy jej za to nie winił. Wiedział, że życie z dala od domu, w dużym mieście, nie jest łatwe.