Dom był ogromny.
Zbyt ogromny jak na jedną osobę.
Cichy. Zimny. Idealny… i pusty.
Na środku salonu, przy panoramicznym oknie, siedział on.
Krzysztof.
Milioner.
Człowiek, który kiedyś miał wszystko.
A teraz…
nie miał nawet kontroli nad własnym ciałem.
Wypadek wydarzył się dwa lata wcześniej.
Jedna noc.
Jedna decyzja.
Jedna chwila.
I wszystko się skończyło.
Paraliż od szyi w dół.
Lekarze zrobili, co mogli.
Pieniądze nie miały znaczenia.
Nie tym razem.