Na początku byli ludzie.
Przyjaciele.
Partnerzy biznesowi.
Znajomi.
Ale z czasem…
zniknęli.
Zostali tylko opiekunowie.
Ale i oni nie zostawali długo.
„Jest trudny…”
„Krzyczy…”
„Nie da się z nim wytrzymać…”
I mieli rację.
Krzysztof był wściekły.
Na świat.
Na siebie.
Na wszystkich.
Każdego dnia odpychał ludzi.
Bo łatwiej było ich stracić szybko…