David Lawson klęczał na jednym kolanie, jakby ulica wokół niego przestała istnieć. Samochody trąbiły, ktoś nerwowo kaszlnął, inni podnosili telefony, ale widział tylko oczy małej dziewczynki – zbyt dorosłe jak na tak młodą twarz.
„ Jak masz na imię? ” zapytał cicho.
— Léna… — przytuliła brata jeszcze mocniej. — A to jest Misi. On prawie nigdy nie płacze. Śpiewam mu, kiedy boli go brzuch.