W ciągu kolejnych dni ich dom zdawał się nabierać innego charakteru. Weronika odrabiała lekcje przy dużym stole w salonie i od czasu do czasu spoglądała na mamę:
— Mamo, jeśli to będzie chłopiec, nauczę go rysować. Jeśli to będzie dziewczynka, oddam jej wszystkie swoje długopisy. Albo jeszcze lepiej, kupię jej nowe!
Diana uśmiechała się i zawsze odpowiadała jej łagodnie, ale troski szły za nią. Miewała noce, kiedy budziła się sama, w ciszy bloku wojskowego, i zastanawiała się, czy da radę. Zaczynała wszystko od nowa, z pieluchami, nieprzespanymi nocami, zmartwieniami… a Matei był bardziej na oddziale.