Oleg, z którym spotykała się dopiero od miesiąca, siedział w jej małej kuchni i słuchał. Kiedy odłożyła telefon, cicho wstał.
— Zaraz wrócę — tylko tyle powiedział i narzuciwszy kurtkę, wyszedł.
Ania nie zwróciła na to uwagi, zbyt pogrążona w swojej trosce. Zaczęła liczyć w myślach: ile zostało do wypłaty, od kogo można pożyczyć parę tysięcy. Ona, pielęgniarka na kardiologii, ratująca cudze matki, czuła się zupełnie bezradna, gdy chodziło o jej własną.