Dlaczego uważasz, że moje mieszkanie to wspólny dom? — zapytała Wiera, patrząc na teściową jak na żartownisię.

Wiera składała wyprane pranie do szafy, gdy usłyszała za plecami znajome pokasływanie. Maria Nikiticza stała w drzwiach sypialni i krytycznym wzrokiem oglądała pokój. Teściowa przyjeżdżała w odwiedziny trzy razy w tygodniu, lecz każda wizyta zamieniała się w inspekcję.