Wiera kiwała głową, układając naczynia w kuchni. Cieszyła się nie tylko z oszczędności, lecz także z niezależności. Teraz nikt nie mógł ich wyrzucić na ulicę. Żaden właściciel nie podniesie nagle czynszu. To była ich twierdza.
— Możemy teraz odkładać na samochód — rozmarzył się Maksim. — Albo pojechać wreszcie na porządny urlop. Na przykład do Turcji. Wszyscy koledzy jeżdżą, a my ciągle nic.
— Tak, możemy wiele rzeczy — zgodziła się Wiera, wycierając okna. — Najważniejsze, mądrze dysponować pieniędzmi.