Dlaczego uważasz, że moje mieszkanie to wspólny dom? — zapytała Wiera,

— Najpierw samochód, a potem meble — sprzeciwił się Maksim. — Samochód jest ważniejszy. Zimą zajedziesz się, dojeżdżając do pracy autobusami.

Rozmawiali o planach, budowali przyszłość. Maksim również był zadowolony z nowych warunków. Mieszkanie, choć niewielkie, było przytulne. A przede wszystkim — darmowe.

— A tak w ogóle, jeszcze nie powiedziałem mamie o mieszkaniu — przypomniał sobie Maksim. — Trzeba ją zaprosić, pokazać. Ucieszy się, że mamy wreszcie coś swojego.

Maria Nikiticza dowiedziała się o mieszkaniu już następnego dnia. Maksim zadzwonił do niej rano i podzielił się radosną nowiną. Teściowa natychmiast przyjechała obejrzeć lokum.

— No proszę, jacy wy jesteście dzielni — mówiła, obchodząc pokoje. — Mieszkanie dobre, choć małe. Za to w centrum, blisko przystanki. Bardzo wygodnie.

Wiera zauważyła, jak w oczach teściowej pojawił się szczególny błysk. Maria Nikiticza wyraźnie coś knuła. Zbyt uważnie oglądała układ, zaglądała w każdy kąt.

— A w tym drugim pokoju kto będzie mieszkał? — zapytała niedbale, zatrzymując się przy mniejszym pokoju.

— Na razie nikt — odpowiedziała Wiera czujnie. — To będzie pokój gościnny. Albo gabinet dla Maksima, jeszcze nie zdecydowaliśmy.

— Gościnny? — zdziwiła się Maria Nikiticza. — Co za rozrzutność. Pokój stoi pusty na darmo. A przecież można go wykorzystać z pożytkiem.

Wiera stała się jeszcze bardziej ostrożna. Ton teściowej nie zapowiadał nic dobrego. Maria Nikiticza snuła plany, i te plany najwyraźniej dotyczyły ich mieszkania.