CZĘŚĆ 2: Burza, która nastąpiła
W ciągu kilku minut sytuacja w szpitalu ratunkowym dla owczarka niemieckiego zmieniła się z tajemniczej w pilną. Podczas gdy Lauren starała się ustabilizować stan dziecka, syreny przebiły noc na zewnątrz, przebijając się przez nieustanny odgłos mroźnego deszczu uderzającego o szybę. Drzwi karetki ponownie się otworzyły, wpuszczając ratowników medycznych z noszami.
Na nim leżał młody mężczyzna, przemoczony i zakrwawiony, oddychający płytko przez popękane usta.
Żołądek Lauren ścisnął się.
Ryan.
Jego twarz była wychudzona, posiniaczona wzdłuż jednej kości policzkowej, ciemne włosy zlepione krwią przy skroni. Puls słabo pulsował pod bladą skórą.
„Znaleźliśmy go około półtora kilometra na północ” – zameldował ratownik medyczny. „Samochód zjechał z drogi serwisowej. Wygląda na to, że wyczołgał się z niej”.
Lauren zmusiła się do klinicznego skupienia i podeszła do noszy.