Dokładnie o 3:47 rano, w tej niepokojącej godzinie, gdy światła na odd

Ryan przeżył pilną operację. Stan małej Emmy ustabilizował się pod ścisłą obserwacją na oddziale intensywnej terapii dziecięcej. Prawda powoli wychodziła na jaw w ciągu kolejnych dni. Ryan próbował uwolnić się od nadużyć, w które zamieszani byli jego współpracownicy, wykorzystujący jego niewielką wiejską posiadłość do nielegalnych działań. Kiedy próbował zerwać z nią kontakty, pojawiły się groźby. Spakował, co mógł, przypiął Emmę do samochodu i wjechał w burzę.

Kiedy pojazd zjechał z oblodzonej drogi, Ryan wyciągnął Emmę z wraku i ubrał ją w gruby sweter. Starannie owinął list i naszyjnik, a następnie przymocował pakunek do obroży Rangera.

„Zna Lauren” – wyjaśnił później Ryan słabym głosem ze szpitalnego łóżka. „Wyszkoliłem go, żeby podążał za jej zapachem, kiedy go odwiedzała. Nie przestawał, dopóki jej nie znalazł”.

Lauren siedziała cicho obok niego, chłonąc wielkość tego zaufania.

„Zaufałeś psu bardziej niż policji” – powiedziała cicho.